Lip
15
2018

STREFA ŚWIADECTW ZAWIERZENIA

Wyjątkowym gościem czasu świadectw był Rafał Piech – prezydent miasta Siemianowice Śląskie, który opowiedział na ostatnim zawierzeniu o owocach oddania miasta w ręce Maryi Królowej Polski. Oto treść jego świadectwa.

Processed with Rookie Cam

Siemianowice Śląskie liczą prawie 65 tys. mieszkańców i jest miastem powiatowym. Jest to miasto w sercu śląskiej aglomeracji. Każde miasto ma osobę odpowiedzialną… W Siemianowicach taką Osobą jest Maryja. Ona otrzymała klucze do miasta, jest jego Menadżerem i je prowadzi. W 2015 r., 8 grudnia, zawierzyłem miasto Jej Niepokalanemu Sercu. Jak to się zaczęło? Jako młody chłopak nie lubiłem czytać książek. Dopiero w wieku 20 lat zbliżyłem się do literatury, zacząłem czytać książki na faktach. Czytałem literaturę katolicką i natrafiałam na książki mówiące o zawierzeniu się Niepokalanej. Gdzieś rodziło się to pragnienie oddania wszystkiego Jej. Miasto przeżywało kryzys, bezrobocie, upadkiem zakładów dotkniętych zostało blisko 30% mieszkańców. Sytuacja była dramatyczna, ale jako szary człowiek nie mogłem nic zrobić i temu zaradzić. W tym czasie prowadziłem działalność społeczną. Przez rok byłem w pewnej partii i chciałem coś zrobić dla miasta. Przez 9 lat organizowałem wigilię dla prawie 200 biednych dzieci z naszego miasta. W 2006 r. pierwszy raz kandydowałem do Rady Miasta, choć nie otrzymałem wtedy mandatu. Przy kolejnych wyborach zaproponowano mi kandydowanie do Rady Miasta. Mam wielkie nabożeństwo do dusz czyśćcowych, więc decydując się na kandydowanie powiedziałem, że jeśli mam być radnym, to obiecuję, że z diety radnego przekażę raz w miesiącu pewną kwotę na odprawienie Mszy za dusze w czyśćcu cierpiące. Zostałem radnym, więc potem udałem się do proboszcza i powiedziałem mu, że złożyłem taką deklarację i co miesiąc będę zamawiał Mszę. Już jako radny poprosiłem księdza dziekana, aby zebrał wszystkich proboszczów miasta i abyśmy jakoś to nasze miasto oddali w ręce Maryi. Dziekan uświadomił mi, że to pragnienie musi wyjść od mieszkańców, bo tak pozostanie bez echa. Na początku byłem rozczarowany, ale po przemyśleniu zrozumiałem, że ksiądz miał rację. Przygotowaliśmy listy, które mieszkańcy mogli podpisywać, jeśli czuli pragnienie oddania się Matce Bożej. Taka akcja była prowadzona w każdej parafii z naszego miasta. Zobaczyliśmy, że ludzie tego naprawdę chcą. W międzyczasie upłynęły 4 lata. Moja koleżanka zaproponowała mi, abym kandydował na prezydenta miasta. I znowu zwróciłem się o pomoc do dusz czyśćcowych. Tym razem obiecałem im, że jeśli zostanę burmistrzem, to w zamian za ich opiekę będę w miesiącu zamawiał 30 Mszy świętych. Złożyłem też drugą obietnicę, mianowicie to, że w pierwszym roku mojego urzędowania zawierzę miasto Matce Bożej. I tak się stało. Kampania była trudna i budziła wiele niesmaku, ale w głębi wierzyłem, że Bóg ma taki plan. Najpierw chciałem to zrobić wraz z radnymi, ale wiedziałem, że to będzie niemożliwe. Dlatego ostatecznie ja sam jako prezydent miasta oddałem Niepokalanej i Jej oddałem klucze do miasta. Nie wiedziałam jak poprowadzić miasto, by wyszło z długów i by kolejne fabryki nie upadały. Jednak po oddaniu wszystkiego Maryi udało się zrobić tyle rzeczy, ile przez ostatnie 20 lat nie udało się zrobić wszystkim prezydentom. Uratowaliśmy szpital, przeprowadziliśmy restrukturyzację oświaty, odzyskaliśmy kontrakt, wymieniliśmy 30 km dróg – czyli prawie 30% wszystkich dróg w mieście, odnowiliśmy parki miejskie, które przez 40 lat nie były rewitalizowane, zaczęliśmy remonty mieszkań i klatek schodowych, które przez kilka dekad nie były remontowane, wyremontowaliśmy dwie pływalnie, baseny i skwery miejskie, powstało 1500 miejsc parkingowych. Mieszkańcy pytają się mnie, skąd biorę na to pieniądze, że tyle rzeczy udało się zrobić i to w ciągu 4 lat. Nikt by mnie nie wybrał na prezydenta, gdybym obiecał to, co się udało zrobić. Sam nie wierzyłem, że można tyle zrobić i to w tak krótkim czasie – tym bardziej że nie jestem wybitnym menadżerem. Myślę, że to wszystko to działanie Matki Bożej i Jezusa, któremu często powtarzam: Jezu, Ty się tym zajmij, bo rzeczy, które wydawały się nie do rozwiązania, okazuje się, że się same rozwiązują. Zadłużenie, jakie miało miasto, zmniejszyło się, spłacamy zaciągnięte kredyty i robimy wciąż nowe inicjatywy. To jest ten fenomen Siemianowic Śląskich, który zawdzięczamy Matce Bożej. Samo zawierzenie się Maryi to jest pierwszy akt, ale za tym musi iść życie i wypełnianie próśb Matki Bożej. Wielką siłą jest modlitwa i jeśli to zrozumiemy, to wierzę, że nasze życie będzie się zmieniać”.

Dodał: Admin in:

Wykonanie: Dominik Borkowski DB Komputery | Copyright: Parafia Św. Jacka i Doroty w Piotrkowie Tryb. [2015] www.swjd.pl| Strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej LINK